This website and domain are for sale. Serious inquiries only! Please ask at admin@reenacting.eu

Reenacting.eu

Portal informacyjny rekonstrukcji historycznej w Polsce

Commando March 2008

Dodane przez gościnny Autor • Apr 14th, 2008 • w kategoriach: II Wojna Światowa, Relacje

A zatem jeszcze raz przenieśmy się w tę niezwykła podróż do “Ziemi Świętej Commandosów - Commando Depot” w szkockim Achnacarry, w którym podczas II Wojny Światowej mieścił się ośrodek szkolenia podstawowego commandosów.

Zobacz więcej zdjęć z Commando March 2008

Podróż tę rozpoczęliśmy wyruszając “eszelonem” do Gdańska, z którego zabrała nas “Dakota” do Edynburga, a z niego przejął nas pierwszy rzut kompanii stacjonujący w Kirkaldy. Jeszcze w tym samym dniu udaliśmy się na plaże i spacer po miejscowości. Nazajutrz wybraliśmy się na wycieczkę po okolicy. Zwiedziliśmy dawne centrum dowodzenia RAF-u mieszczące się w bunkrze pod niepozornym domkiem. Następnym naszym celem była wyprawa do Cuper - miejscowości do której ściągali ochotnicy-kandydaci na commamdosów. Zwiedzanie tejże miejscowości zaczęliśmy od stacji kolejowej, a następnie szlakiem naszych ochotników udaliśmy się do kościoła St. Jons, w którym stacjonował sztab kompanii. Po urządzonej sesji zdjęciowej wróciliśmy na bazę. Następnego dnia wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Achnacarry. Podróż mijała szybko, albowiem napięcie rosło wraz z okalającymi autostradę szczytami. Po trasie odwiedzamy Spean Bridże, gdzie wydaje nam się jakby czas się zatrzymał - tylko gdzieniegdzie nowe domy… Pierwsze kroki kierujemy pod Commando Memorial, by pokłonić się pilnującym tej ziemi Commandosom. Po chwili zadumy kontynuujemy swą podróż do Achnacarry. Po dotarciu na docelowe miejsce, w pierwszej kolejności zwiedziliśmy muzeum klanu Cameron, właścicieli “połowy Szkocji”, a w tutejszym sklepiku wydaliśmy pierwsze funciaki. Późnym popołudniem rozładowaliśmy sprzęt w hotelu i popędziliśmy do Commando Muzeum. Wprawdzie pod względem wielkości nie jest ono tak imponujące jak muzeum Hartenstein w Arnhem (raptem jedna izba), ale cuda tam eksponowane były fenomenalne. Wszystkie zgromadzone tu eksponaty to pamiątki podarowane przez odwiedzających hotel Commandosów.

Jak na commandosów przystało, po wycieczce w przeszłość, kroki swe skierowaliśmy do mieszczącego się za ścianą Commando Bar-u. Sala okupowana już była przez podchmielonych Rangersów, którzy śpiewali amerykańskie piosenki. Natomiast kontuar baru był zajęty przez międzynarodowe towarzystwo commandosów: Szkotów, Anglików, Holendrów, Francuzów, Belgów oraz Niemców z X trop. Zamówiliśmy piwka i włączyliśmy się w trwającą imprezę. W honorowym miejscu w otoczeniu reenactor’ów, zasiadał Lesly Whippes, jeden z nielicznych żyjących Commandosów, który zaliczył turnus w Commando Depot.

Następnego dnia o świcie meldujemy się na parkingu za hotelem. Jeszcze tylko przegląd mundurowy, rozgrzewka przed marszem i ładujemy się na Bedfordy i wyruszamy do Commando Castel. Pod zamkiem witał nas śnieg z deszczem. Stanęliśmy na zbiórce, kilka słów błogosławieństwa od Lesly’a i ruszyliśmy na Commando March 2008 całkiem przyjemnym tempem. Po około mili pierwsi maruderzy zapakowali się na zamykające kolumnę pojazdy. Prowadzący kolumnę Holendrzy zwalniali tempo a po około trzech milach zarządzili odpoczynek. Po komendzie “rozejść się” zorientowaliśmy się, co było powodem tej decyzji: Rangersi są dobre sto metrów za nami, a drugi oddział Jankesów popadł w całkowitą rozsypkę. Nadmiar tego idący za nami Belgowie też narzekali, że tempo zbyt szybkie. Swojego rozczarowania nie krył Lesly. Wreszcie kolumna ruszyła i przeszła około mili (schodziliśmy z góry do Caledonoial Canal). Za mostem zwodzonym równym krokiem szło już tylko 10 Commando, reszta rozciągała się na około kilometr. Lesly na następnym postoju zostawił kolumnę i ruszył samotnie pod pomnik, my zaś czekaliśmy na niedobitki, by całością wejść pod Memorial. Na parkingu dołączył dudziarz i wprowadził nas na szczyt, gdzie odbyła się krótka uroczystość: warta honorowa, modlitwa oraz składanie wiązanek.

Po uroczystości zeszliśmy z powrotem do Spean Bridge. Mimo tego że droga wiodła z górki, większa część Jankesów przemierzyła ją na “pakach” ciężarówek. Koniec Commando March’u dobiegł na stacji kolejowej, na której Les podziękował za pamięć i zaprosił na marsz w przyszłym roku. Jeszcze tylko pamiątkowa fotka na stacji i powrót na kwatery. Wieczorem zaplanowano wspólną kolację dla Commandosów, więc trzeba było się wyglancować do tego czasu, inaczej zgodnie z tradycją, nie bylibyśmy wpuszczeni do lokalu. Raut dał nam możliwość spróbowania tradycyjnej kuchni i jeszcze lepszej integracji z sojusznikami.

Rankiem w niedzielę kolejny raz udaliśmy się pod pomnik i do muzeum. Pożegnaliśmy się z nowymi towarzyszami broni, którzy rozjeżdżali się do domów. My zaś ruszyliśmy na wypad na tereny prywatne Cameronów - musieliśmy zwiedzić miejsca, gdzie znajdowały się obiekty szkoleniowe. Po południu wróciliśmy do Kirkaldy, gdzie zorganizowaliśmy pożegnalną kolację, na której snuliśmy plany na przyszły rok.

Tekst: Przemysław Kapturski, Foto: GRH Commando

Otagowano: , , , , ,

gościnny Autor Portal reenacting.eu jest tworzony przez nas wszystkich, którzy w jakiejś mierze mają do czynienia z reenactingiem. Każdy może podesłać na nasz adres admin@reenacting.eu materiał swojego autorstwa celem umieszczenia w stosownym miejscu na Portalu. Serdecznie zapraszamy! Z poważaniem zespół reenacting.eu
Napisz do autora | Wszystkie posty autora: gościnny Autor

Wpisz odpowiedź

*
To prove you're a person (not a spam script), type the security word shown in the picture. Click on the picture to hear an audio file of the word.
Click to hear an audio file of the anti-spam word