This website and domain are for sale. Serious inquiries only! Please ask at admin@reenacting.eu

Reenacting.eu

Portal informacyjny rekonstrukcji historycznej w Polsce

Most Pegaza - preludium do D-Day

Dodane przez Przemek Kaczmarek • Oct 31st, 2007 • w kategoriach: Felietony, II Wojna Światowa

Most Pegaza - preludium do D-DayMost Pegaza (ang. Pegasus Bridge), most we Francji na rzece Orne, na kanale Caen nieopodal miejscowości Ouistreham. Most znany także jako most Bénouvill, był głównym celem operacji Tonga. W nocy z 5 na 6-go czerwca został on zdobyty przez angielskich spadochroniarzy lądujących w noc poprzedzającą inwazję na Normandię. Ta akcja na trwałe wpisała się do historii jako bitwa o Pegasus Bridge. Nazwa ta pochodzi od emblematu, jaki nosili na swych ramieniach atakujący Brytyjczycy a jest nim właśnie lecący pegaz.

Zadaniem spadochroniarzy było uchwycenie dwóch mostów - obrotowego mostu na kanale Caen i mostu na Orne - ten drugi miały zaatakować dwa plutony z Kompanii B pułku Ox & Bucks - zlikwidowanie chroniących je załóg i utrzymanie do nadejścia posiłków w postaci 4 Brygady Komandosów. Opanowanie mostu w D-Day było sprawą nader ważną dla sprzymierzonych. Przez most przebiegał główny szlak komunikacyjny prowadzący w kierunku plaż, które miały zaatakować wojska angielskie i kanadyjskie lądujące na plażach Gold, Juno, Sword. Stwarzał on możliwość szybkiej reakcji wojskom niemieckim i przerzuceniu dywizji pancernych i udaremnienie całej inwazji.

Głównym założeniem akcji było uchwycenie mostu nieuszkodzonego lub ewentualnie zapobiec jego wysadzeniu. Było to bardzo ważne gdyż był on niezbędny do rozwinięcia przyczółka inwazyjnego w stronę Caen. Operacja miała zostać przeprowadzona coup de main - jednym uderzeniem, gdyż kluczem do sukcesu była szybkość działania i zaskoczenie.

Zadanie to zostało przydzielone brytyjskiej ochotnikom z 6-tej Dywizji Powietrzno Desantowej - Elicie Elit jak wspomina starszy szeregowy John Evans z kompanii D, która miała uderzyć jako pierwsza. Tym który miał poprowadzić żołnierzy do boju był major John Howard. Oprócz elitarnych pułków piechoty o tradycyjnych nazwach hrabstw Oxford i Buckingham, znaleźli się również ochotnicy z Królewskich Wojsk Inżynieryjnych.

Odprawa

Ze wspomnień starszego szeregowego John’a Evans’a:

Most Pegaza - preludium do D-Day “[...]Wszyscy siedzieli w milczeniu i uważnie słuchali kapitana Pirce`a, prowadzącego odprawę. Na miejsce miały nas przetransportować szybowce Horsa, gdyż wymagane było dostanie się po kryjomu jak najbliżej mostu. Zaskoczenie było połową sukcesu. Według planu mieliśmy wylądować klikanaście minut po północy, 6 czerwca, jakieś 40 metrów przed celem. Powiedzieli nam, ze mostu broni garnizon niemiecki w sile ok. 50-ciu żołnierzy uzbrojonych w 4-6 karabinów maszynowych, z czego 1/3 stanowić mieli Polacy i Rosjanie wcieleni do armii niemieckiej siłą. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, tamci najprawdopodobniej nie będą walczyć. Może i nam nawet pomogą. Możliwa obecność broni przeciwpancernej - najprawdopodobniej działo88 mm umieszczone na lewym brzegu kanału Caen. Poziom zaalarmowania i czujność wroga określono jako wysoki, zwłaszcza w bezpośrednim sąsiedztwie mostu. [...]“

5 / 6 czerwca 1944

Kompania D pułku Ox and Bucks jako pierwsza miała ruszyć do akcji, przed całą armadą powietrzną amerykańskich i brytyjskich wojsk spadochronowych. Do akcji ruszyło 6 szybowców łącznie 180 osób. Lecąc nad francuskim wybrzeżem st. szeregowy Evans wspominał:

“[...]Widzieliśmy przed chwilą flotę inwazyjną. To, że jest się częścią czegoś tak wielkiego, o tyle większego od nas wszystkich, robiło na ludziach ogromne wrażenie. Spojrzałem przez oszkloną kabinę pilota. Na widok setek zapór przeciwczołgowych, przeciwokrętowych, licznych potężnych bunkrów przy plażach, przeszedł mnie chłodny deszcz. W myślach widziałem już naszych chłopców, z mozołem przedzierających się przez plaże pod ciągłym ogniem artyleryjskim i karabinowym [...]“

Most Pegaza - preludium do D-Day Jednak spadochroniarze mieli swoje zadanie i kto wie czy nie gorsze. Siedzący w milczeniu żołnierze myślami byli już w Benouville. Odgłosy ciągnącego szybowiec samolotu docierały do środka dziwnie zniekształcone. Niedługo potem samolot zwolnił zaczep liny holującej i objął kierunek powrotny na Anglię. Żołnierze siedzieli w milczeniu. Jedni nerwowo sprawdzali ekwipunek, inni modlili się jeszcze inni sprawiali wrażenie nieobecnych.

Pilot donośnym głosem przywołał wszystkich “nieobecnych” - lądujemy! Wszyscy na pokładzie skulili się, chowając głowy między kolana. Po chwili szybowcem wzdrygnęły okropne wstrząsy, trzaski jakby stykając się z ziemią miał rozpaść się na kawałki. Było 16 minut po północy.

Niemal wszyscy atakujący żołnierze wyszli cało z lądowania. Nie obyło się jednak bez złamań czy zadrapań. Jeden z żołnierzy nie zdołał wydostać się z rozbitego szybowca i utonął w stawie. Była to jedyna śmiertelna ofiara podczas lądowania. Szybowiec, który jako pierwszy znalazł się na ziemi wbił się dziobem w drut kolczasty niemal na samym moście. Ukryci w krzakach żołnierze czekając na sygnał do ataku mogli słyszeć rozmowy niemieckich wartowników. Odgłosy roztrzaskiwanych szybowców nie wzbudziły żadnych podejrzeń wartowników a Brytyjczycy wylądowali niezauważeni, udało się uzyskać efekt całkowitego zaskoczenia.

Most Pegaza - preludium do D-Day Atakiem przewodził porucznik Brotheridge. 22 żołnierzy w cętkowanych mundurach z uczernionymi twarzami podeszło nad skraj nasypu. Jakież zdziwienie i przerażenie wzbudzili atakujący w szeregowym Helmucie Romerze. W kierunku bunkra strzegącego przeprawę przez most poleciały granaty fosforowe. Ogień otworzyły niemieckie MG-34, na tę kanonadę odpowiedziały brytyjskie Lee Enfieldy i Steny. Rozpętało się istne piekło. Niemcy byli zaszokowani i zdezorientowani. Do ich schronów i do rowów dobiegowych zaczęły lecieć granaty.

Kiedy pododdział zlikwidował obronę bunkra wrzucając granaty przez otwory strzelnicze do środka, saperzy rozbroili ładunki wybuchowe zamontowane na stalowych przęsłach. Około 40 żołnierzy prowadzonych przez porucznika Brotheridge’a zaatakowało przez most, aby uchwycić jego drugą stronę, co było niezwykle ważne. Niemieckie karabiny maszynowe seriami omiatały cały most. Oszołomieni wartownicy chwycili karabiny i zaczęli strzelać na oślep w kierunku ledwo widocznych sylwetek spadochroniarzy. Wielu obrońców uciekło. Nie będąc rodowitymi Niemcami, tylko siłą wcieleni do Wermachtu, zapewne stwierdzili, że nie warto umierać za Fuhrera. Słaby opór stawiali jeszcze oficerowie i podoficerowie, którzy zostali na swoich stanowiskach.

Równolegle toczyła się walka o most na rzece Orne, nieopodal mostu “Pegaza”. Obydwa mosty zdobyto nieuszkodzone niemal jednocześnie. Kompania Howarda zaczęła się umacniać spodziewając się w niedługim czasie silnych kontrataków nieprzyjaciela. Niedługo potem miało nadejść pierwsze wzmocnienie w postaci 7-go Batalionu Spadochronowego.

Cała akcja trwała 15 minut. W zdobytym bunkrze starszy szeregowy Edward Tappendon nadawał sygnał przez swoją radiostację, oznaczający pomyślne zakończenie akcji. Bez przerwy powtarzał do mikrofonu Ham and jam, Ham and jam.

Ceną tych kilku minut akcji było życie dwóch żołnierzy, w tym porucznika Brotheridge’a postrzelonego w szyję. Był on pierwszym poległym żołnierzem sprzymierzonych w dniu “D”.

Most Pegaza - preludium do D-Day Żołnierze którzy polegli w pierwszej potyczce D-Day zostali pochowani na pobliskim cmentarzu w Ranville.

Rodzina Gondree, która zamieszkiwała gospodę obok mostu Pegaza ufundowała pamiątkową tablicę poświęconą majorowi John’owi Howard’owi i jego ludziom.

Obecnie w budynku, który został jako pierwszy “wyzwolony” w czasie inwazji na “Twierdzę Europa” znajduje się kawiarnia i małe muzeum poświęcone “Pegasus Bridge”.

Teksty źródłowe:
Stephen Ambrose “Most Pegasus”
Cornelius Ryan “Najdłuższy Dzień”

Mimo usilnych starań nie znalazłem w naszym rodzimym Internecie stron z grupami rekonstrukcji, które odtwarzałyby opisane w tekście jednostki. Być może przedstawiony tekst stanie się inspiracją do stworzenia takiej grupy na naszym “rodzimym podwórku”, co byłoby dla nas tworzących ten portal ogromnym bodźcem i motywacją do dalszych działań.

Linki do stron internetowych zagranicznych Grup Rekonstrukcyjnych
http://www.6th-airborne.org - US
http://www.wartimeliving.co.uk - Anglia
http://www.wwiireenacting.co.uk - Anglia

Zdjęcia:
http://news.bbc.co.uk/nol/shared/spl/hi/pop_ups/04/uk_the_war_from_the_air/img/2.jpg http://jeuxpc.blog.20minutes.fr/images/29-pegasus_bridge.jpg http://sites.estvideo.net/normandie1944/pegasus_bridge.htm http://rogeraubrey.typepad.com/photos/normandy_day_1/dsc01608.JPG http://en.wikipedia.org/wiki/Image:Operation_Tonga.jpg
Otagowano: , , ,

Przemek Kaczmarek reprezentuje rzadko spotykany i cenny typ miłośnika rekonstrukcji, dla którego priorytetem przed udziałem w bezmyślnych ?strzelankach?, jest zdobycie wiedzy o interesującej go formacji oraz kolekcjonowanie niezbędnego ekwipunku. Mimo iż jeszcze nie jest członkiem grupy, aktywnie udziela się w życiu forum GRH 101 Airborne zaskakując nieraz swoją wiedzą w temacie 101 DPD. Prywatnie zajmuje się grafiką komputerową.
Napisz do autora | Wszystkie posty autora: Przemek Kaczmarek

Wpisz odpowiedź