This website and domain are for sale. Serious inquiries only! Please ask at admin@reenacting.eu

Reenacting.eu

Portal informacyjny rekonstrukcji historycznej w Polsce

Terra Heroica 2007 - XVII wiek w ukraińskim wydaniu.

Dodane przez Marysia Zyzak • Oct 12th, 2007 • w kategoriach: Relacje, Wiek XVII-XVIII

Terra Heroica 2007 relacja

Dużo dobrego słyszałam o edycjach “Terra Heroica” z poprzednich lat, w tym roku udało mi się wreszcie na własne oczy zobaczyć i ocenić jedną z największych imprez XVII-wiecznych w Europie.

W Piątek po całonocnej podróży w godzinach popołudniowych zawitaliśmy w Kamieńcu. Nasz obóz był na Nowym Zamku. Na miejsce do spania dostaliśmy wojskowy namiot zaopatrzony w parę piecyków typu “koza”. Było trochę czasu by zwiedzić Kamieniec i popodziwiać okolicę. O 19tej czasu miejscowego przebrani w stroje uczestnicy stawili się na Starym Zamku. Przygotowano dla nas ucztę, pokazy fireshow oraz koncerty. Dopełnieniem miłego integracyjnego wieczoru były: świetny klimat zamku, śpiewy, tańce oraz piwo na koszt sponsora.

Sobotni poranek przywitał nas deszczem i powstałym na jego skutek zasysającym buty błotem. Na śniadanie była ciepła kasza z konserwą mięsną oraz gorący “chai”. Można by wybrzydzać co do jedzenia, ale miało ono dwie ważne zalety: było i było ciepłe. Jeśli komuś nie przypadło do gustu ,to mógł sporządzić własną strawę na ognisku lub posilić się w miejscowych niedrogich knajpkach.

Na szczęście po śniadaniu rozpogodziło się i w słońcu udaliśmy się na plac Polski, gdzie każda z grup miała okazję popisać się swoimi umiejętnościami. Festiwal historyczny “Terra Heroica” został oficjalnie otwarty.

Terra Heroica 2007 relacjaW tym roku zostało zmienione miejsce bitwy z mostu, na pole pod mostem. Z relacji z poprzednich lat wiem, że bitwa na moście była efektowna, jednak miało to swoje wady: ograniczone miejsce i niewystarczająca widoczność dla widzów. Na miejsce bitwy trzeba było przejść dookoła całego miasta. Niektórzy narzekali, że organizator powinien zabrać uczestników autokarem, ponieważ odległość nie była mała, a sprzęt swoje ważył. Jednak ten męczący przemarsz miał swój klimat. Kolumna wojska szła starymi brukowanymi ulicami, by potem brnąć po zabłoconych polnych drogach. Wszystkich ogarnęło uczucie, że faktycznie wybierają się na wojnę. Co jakiś czas było słychać “Daleko jeszcze?”, kiedy wreszcie ukazało się pole walki.

“Scena” do inscenizacji została przygotowana wyśmienicie i powinna być przykładem dla innych rekonstrukcji. Organizatorzy wycięli część drzew dla polepszenia widoczności, a ze zdobytego w ten sposób drewna ustawili szańce w głębokim wąwozie, wyrzeźbionym w skałach przez rzekę na podmokłych uprawach buraków, tykw i kapust. Most i skały stanowiły dla widzów swoisty amfiteatr. Polska armia zajęła pozycje poza zasięgiem wzroku widzów. Turcy podciągnęli artylerię do szańców. Zaczęło się oczekiwanie na rozpoczęcie bitwy.

Terra Heroica 2007 relacjaI wreszcie zaczęło się. Pod sztandarami polska armia przedzierając się przez zarośla wtargnęła na pole bitwy. Okrzyk “Ognia!” i po pierwszej salwie wąwóz zasłonił gęsty dym. Pogoda wspomagała ostrzał artyleryjski: wilgotne powietrze spowodowało, że strzępy dymu unosiły się tuż nad ziemią, a lekki wiatr spychał reszty kłębów za pozycje tureckie. Nastąpiło natarcie. Husaria wjechała impetem na pierwsze tureckie szańce. Potem ruszyła piechota. Raz po raz strzelcy oddawali salwy, artyleria nie milkła. Polacy przejęli pierwszy szaniec i odciągnęli do swoich pozycji zdobyczną armatę. Ponieważ byłam przy stanowisku polskiej artylerii, miałam ograniczoną widoczność. Pomiędzy rozkazami “Odpalaj!” zerkałam na pole bitwy. Tam jeden wielki kocioł zaciągnięty gęstym dymem. Tylko po chorągwiach poznawałam gdzie znajdują się oddziały. Kolejne ataki husarii. W końcu kontrnatarcie tureckie doszło do naszego szańca. Potyczki z daleka wyglądające na groźne, tu obok wyglądają zupełnie inaczej: obie strony w trakcie wymiany ciosów uśmiechają się i żartują. To nie pierwszy raz, kiedy znajome grupy stają po różnych stronach barykady i mowy nie ma o walce “na śmierć i życie”, “za honor” z iskrami nienawiści w oczach, jak to czasem bywa kiedy adrenalina uderzy do głowy… Koniec bitwy. Oklaski - widzom się podobało. Uczestnikom też, widać to po zmęczonych uśmiechniętych twarzach. Ściskamy sobie dłonie i ustawiamy się na “napisy” czyli na defiladę końcową.

Po każdej wojnie trzeba posprzątać, znaleźć zagubione rzeczy, ściągnąć z pola sprzęt póki jest jeszcze widno. Ja z artylerią zostałam na polu w oczekiwaniu na transport dział. Potem droga powrotem do obozu, zdjęcie z siebie ciężkiego sprzętu, mokrych ubrań i długo oczekiwane wbicie się w ciepłe “cywilki”. Jedyne co mam suche to zabłocone skórzane buty, które rano wypastowałam na “ciepło”. Na moje turystyczne Alpinusy nie ma co liczyć - nadal są wilgotne po porannym deszczu. Jeszcze tylko coś zjeść ciepłego, ponieważ organizator nie zadbał o posiłek dla uczestników przed bitwą i ludzie tego dnia dostali tylko śniadanie.

Ekipa wyruszyła na miasto by odnaleźć innych uczestników i wypić razem “zwycięskiego” browara.

Terra Heroica 2007 relacja W niedzielę na Starym Zamku festiwal historyczny “Terra Heroica” został zamknięty małym pokazem. Komendant zamku żądał od atamana koszowego przyprowadzenia tureckich “języków”. Powstał zatarg: komendant zapłaci, jak dostanie jeńców tureckich i nie chce dawać pieniędzy, za przyprowadzonych zdrajców polskich. Ataman zaś żąda żołdu dla swojego wojska i obwieszcza bunt. Dwie grupy polskie przeszły na stroną buntowników bez porozumienia z organizatorem, co spowodowało lekkie zamieszanie. Jednak garnizon zamku poradził sobie z buntownikami, a komendant i ataman doszli do zgody.

Pakowanie rzeczy, żegnanie się z starymi i nowo poznanymi znajomymi. Życzyliśmy sobie spotkania się za rok i by kolejna edycja “Terra Heroica” była dłuższa i trwała tak z tydzień, ponieważ niecałe trzy dni to za krótko, by się nacieszyć wspaniałościami Kamieńca Podolskiego.

Otagowano: , , ,

Marysia Zyzak należy do PPST Liga Baronów, w którym działa od 2001 roku. Nieprzypadkowo odtwarza postać XVII w. ?buńczucznego? - prócz rekonstrukcji historycznej jej zamiłowaniem jest jazda konna. W redakcji działa głównie jako ?nadworny? fotograf, regularnie dostarczając odwiedzającym nas internautom porcje starannie wyselekcjonowanych ujęć z imprez historycznych od średniowiecza po czasy bliskie współczesnym. Dzięki darowi niebywale łatwego nawiązywania nowych kontaktów pozyskuje od czasu do czasu coraz to nowych, wartościowych współpracowników dla naszego portalu, szczególnie koleżanki i kolegów ?po fachu?, czyli ?tych zza obiektywu??
Napisz do autora | Wszystkie posty autora: Marysia Zyzak

Wpisz odpowiedź